Bliźnięta z lodu
W książce S.K. Tremayne "Bliźnięta z lodu", poznajemy rodzinę Moorcroft - Sarę, Angus'a, Kristie i Lidię, którzy mieszkają w Londynie. Odkąd pojawiły się bliźniaczki, powodowały pełen zachwyt - nie tlko w rodzinie, ale też w sąsiedztwie. Rodzice mieli odwieczny problem w odróżnieniu ich, a dziewczynki sprytnie to wykorzystywały. Niestety ich radość z dwójki cudownie idealnych i identycznych córek nie trwała długo. Jedna z bliźniaczek ginie skacząc z balkonu. Czybył to niefortunny wypadek podczas zabawy? Czy może dziewczynka zrobiła to celowo?
Podchodząc do tej książki miałam mieszane uczucia. Spowodowały to złe opinie kolejnej książki autora. Akcja w tej książce nie ma chwili wytchnienia. Posiada w sobie coraz to nowsze i ciekawsze wydarzenia. Dzięki zabiegowi pokazania prawy, zarówno ze strony Sary jak i Angusa, książka wciąga jeszcze bardziej. Czytając końcówkę bliźniąt byłam bardzo zszokowana takim zakończeniem (oczywiście w pozytywny sposób). To czego czytelnik dowiaduje się, wprawia w totalne osłupienie. Coraz częściej interesują mnie thrillery i biorę to za dobrą monetę. Cieszę się, że trafiają do mnie dobre egzemplarze (chociaż chwytam za nie w ciemno). To wszystko sprawia, iż mam ochotę czytać ich coraz więcej i więcej.
Książkę polecam. Niby tylko książka, ale dowiedziałam się o pewnej rzeczy, o której wcześniej nie miałam zielonego pojęcia :) Warto po nią sięgnąć :)
Tytuł: Bliźnięta z lodu
Wydawnictwo:Czarna Owca
Rok: 26 sierpnia 2015
Tom:-
Liczba stron: 336
Polecam: 8.5/10
